Eutanazja II

2010-04-28 10:42

Eutanazja wiąże się z pewnym dylematem moralnym. Zastanawiamy się czy mamy prawo decydować o czyimś życiu, a raczej o tym czy powinien on umrzeć czy nie. Pojawia się pytanie co zrobić, gdy nasza najbliższa osoba, cierpiąca i chora, prosi o pomoc w odejściu? Czy eutanazja pozwala na godną śmierć?


Zwolennicy eutanazji, w tym między innymi John Hardwig uważają, że prawo o decyzji, kiedy ktoś ma umrzeć lub nie, nie jest tylko w rękach samego chorego, czy Siły Wyższej. Hardwig mówi, że decydować o tym może społeczeństwo, rodzina, zwłaszcza w takich sytuacjach jak:

•    Fizyczne wyczerpanie opieką nad chorym,
•    Emocjonalne wyczerpanie troską o stan zdrowia chorego,
•    Finansowe dołki, spowodowane nakładami pieniężnymi przeznaczonymi na leczenie chorego
•    Chory znajduje się na pierwszym miejscu w rodzinie.

 

Nie muszę chyba mówić, że te argumenty w wielu z nas obudziłyby sprzeciw. Sama opiekowałam się ciężko chorą i leżącą babcią. By móc to robić wyjechałam z domu zostawiając męża samego. Każdego dnia patrzyłam na jej cierpienie i wiele razy słyszałam, że chciałaby ona umrzeć. Byłam przy niej dzień i noc. Zdarzało się, że na nogach byłam dwie doby. Widziałam jak pieniądze topnieją, przy kolejnych kilkurazowych wizytach w aptece na tydzień. Czy czułam się wyczerpana fizycznie? Tak. Czy czułam się wyczerpana emocjonalnie? Tak. Czy babcia była na pierwszym miejscu przed innymi członkami rodziny? Tak. Czy pojawiły się problemy finansowe związane z leczeniem babci? Tak. Tak, więc były wszystkie argumenty przemawiające za tym, by zadecydować o eutanazji, o tym by pomóc babci umrzeć. Czy podjęłam taką decyzję i czy bym ją podjęła? Nie. Ktoś może spytać dlaczego? Ktoś inny, kto doświadczył ciężkiej choroby osoby najbliższej nie będzie pytał. A odpowiedź na pytanie jest jedna MIŁOŚĆ. Oczywiście zwolennicy eutanazji zaraz powiedzą, że tego nie można nazwać miłością, jednak wśród nich jest najwięcej takich, którzy nigdy nie doświadczyli choroby najbliższej osoby.

 

Pamiętam kilka kryzysów u mojej babci. Wtedy myślałam, że to już koniec, ale nie poddawałam się i całą noc stałam przy niej i zakraplałam jej wodę do buzi, żeby ją nawodnić, bo odmówiła przyjmowania płynów. Całą tą noc modliłam się także o jeden malutki cud, by pożyła jeszcze troszkę. Kiedy rano poprosiła mnie o herbatę rozpłakałam się ze szczęścia. Kiedy zaczyna chorować ukochana osoba nic nie jest ważne, ani pieniądze, ani zmęczenie, a rzeczą oczywistą jest to, że chory staje się numerem jeden w rodzinie. Kiedy jest się już całkowicie wyczerpanym i fizycznie i emocjonalnie, wtedy siłę czerpie się z najdrobniejszego uśmiechu chorego, z każdego jego kroku na przód, jak chociażby prośba o herbatę czy kanapkę.

 

Zaraz ktoś spyta a godna śmierć? Ja odpowiem pytaniem na pytanie, a jaka śmierć jest godna? Czy ta naturalna poprzedzona nieraz ogromnym cierpieniem, czy ta na zawołanie jak eutanazja? Eutanazja jest wygodną ucieczką dla wielu osób. Ja jednak uważam, że prawdziwym heroizmem jest trwać przy kochanej osobie bez względu na wszystko. Prawdziwym heroizmem jest godne znoszenie cierpienia i przyjmowanie go, choćby nie wiem jak wielkie było. A coś takiego jak godna śmierć nie istnieje, to czysta mrzonka, za którą opowiadają się wygodniccy, którzy nigdy wcześniej sami nie doświadczyli cierpienia i nie doświadczyli cierpienia i choroby swoich bliskich.

 

Autor: Zuzanna


Komentarze:

  • Tomek
    2010-06-19 23:30
    Miłość jest tylko przejawem naszego egoizmu, aby ludzie żyli na Ziemi jak najdłużej i nie odchodzili. // Jest to normalne i 'przemyślane' działanie ewolucji związane z przetrwaniem danego gatunku, w tym wypadku ludzkiego. Jak każdy nasz instynkt, np. seksualny, który służy oczywiście do rozmnażania, tak samo ta niesforna miłość tak chroniona przez religie, służy czemuś. Można ją zatem śmiało zaliczyć do działań związanych z przedłużaniem gatunku. // Taka decyzja jest ciężka, gdy to np. nasza babcia, matka czy inny członek rodziny, lecz należy pamiętać, że cierpienie każdego człowieka sprowadza cierpienie na jego ducha.
  • Autorka Zuzanna
    2010-06-24 09:01
    Tomku kilka uwag odnośnie Twojej wypowiedzi. Po pierwsze miłość nie jest instynktem. Przy czym warto pamiętać, że instynkty są bardzo pierwotne i są determinantą zachowań zwierząt, nie ludzi. Natomiast tym co determinuje działania człowieka to popęd. Miłość nie jest także popędem. Miłość to uczucie, a uczucia są dalece bardziej złożone niż popędy. Jeśli mowa o egoizmie to nie można go wrzucać do jednego worka z miłością. Miłość jest bowiem codziennym ofiarowywaniem swoich myśli, słów i działań drugiej osobie. W prawdziwej miłości zapomina się własne "ja"by odkryć je na nowo w drugim człowieku.Gdy mówimy o egoizmie to widzimy wyraźnie, że moja "ja", moje potrzeby, pragnienia są ponad wszystko. Nie liczę się z drugim człowiekiem i jeśli go potrzebuję to tylko jako środka do zaspokojenia mich żądz i pragnień. Cechy potrzebne do przetrwania zostały już dawno wykształcone i są to przede wszystkim cechy naszego wyglądu, naszej fizyczności. Dążenia człowieka do przedłużenia życia są determinowane lękiem przed starzeniem się, chorobami i śmiercią. Co do cierpienia to jest ono przypisane do każdego ludzkiego istnienia, a miarą prawdziwego człowieczeństwa jest godnie je przyjąć.
(wymagany, nie publikowany)
ślub i wesele | photoshop tutoriale