Przeżyłem własną śmierć

2010-01-28 15:39
Opowiadania ludzi, którzy przeżyli własną śmierć są niezwykłymi historiami. Wszystkie, chociaż są opowiadane prze różnych ludzi łączą pewne, niemal identyczne fakty: wielu widziało światło na końcu tunelu, bądź też światło zbliżające się szybko w ich kierunku, wielu doświadczyło uczucia przebywania poza fizycznym ciałem i wznoszenia się nad nim, wszystkiemu towarzyszył wszechogarniający spokój oraz uczucie miłości, każdy doświadczył rozczarowania, gdy musiał powrócić, wiele osób widziało szybko przewijające się migawki z ich życia. To są tylko te najpopularniejsze odczucia towarzyszące ludziom, którzy powrócili z objęć śmierci. Poznajcie historię człowieka, który przeżył swoją śmierć i oceńcie sami, czy po śmierci coś jest, czy nie ma zupełnie nic.

Gdy miałem osiem lat mój ojciec zabrał mnie i moich dwóch barci (w wieku dziesięciu i jedenastu lat) na ryby nad rzekę zwaną Rio Guaiba w Porto Alegre w  Brazylii. To był bardzo słoneczny i gracy dzień. Gdy dotarliśmy na miejsce nasz ojciec zajął się rozbijaniem obozu, a my spytaliśmy, czy moglibyśmy przejść się trochę w górę rzeki. Początkowo odmówił, ale gdy bardzo prosiliśmy, zgodził się jednak zabronił nam wchodzić do wody i kazał nam szybko wrócić.

Szliśmy więc brzegiem rzeki dopóki nie dotarliśmy krzaka, który w połowie był w ziemi a w połowie w wodzie. Jeden z nas, nie pamiętam który, wpadł na pomysł, a by wejść do wody i trzymając się tego krzaka przejść na drugą jego stronę. Jako pierwszy poszedł mój dziesięcioletni brat Marco. Zrobił kilka kroków i nie pamiętam jak to się stało upadł i poszedł pod wodę. Mój starszy brat Carlon postanowił mu pomóc, jednak on również poszedł na dno. Wtedy ja postanowiłem pójść za nimi by im pomóc (nie umieliśmy pływać). Wpadłem w panikę, naprawdę się bałem. Pamiętam jak próbowałem złapać oddech, ale nie mogłem zamiast powietrza do moich płuc dostawała się woda. Tam nie było już więcej tlenu. Przypomina sobie jak oszalały młóciłem rękami i nogami wodę próbując ratować życie. Pamiętam jak moje ciało przegrywało pojedynek z wodą. Nie pamiętam w co uderzałem, ale czułem ból. Tamtego dnia rzeka przemieszczała się szybko z zachodu na wschód w kierunku oceanu. Nie mam pewności jak dużo upłynęło czasu ale nie miałem się już siły ruszać. Pamiętam tylko, że byłem pod wodą, a moje szanse na uratowanie się drastycznie spadły. Woda była brązowa i nie mogłem niczego zobaczyć. Wiedziałem, że umieram i wykrzyknąłem: „Boże proszę, pomóż mi!”(moja mama zabierała nas do kościoła). Nie wiem skąd, ale wiedziałem, że Bóg jest Jedynym, który może mi pomóc. Gdy czułem, że moje życie przygasa poczułem przyjemność, nagle coś kazało mi się odprężyć i poczułem, że wszystko będzie dobrze. Czułem jakby obejmujące mnie ramiona. Wiedziałem, że to mężczyzna, był on bardzo miły i delikatny. Czułem się bardzo szczęśliwy i zagubiony jednocześnie. Unosiliśmy się w powietrzu. Wtedy uświadomiłem sobie, że jeszcze nie umarłem. Czułem, że wznosimy się bardzo szybko w górę. Wszystkie moje bóle zniknęły, mogłem złapać oddech. Moje ciało nie było już stałe, widziałem na wskroś, czułem siebie. Zobaczyłem, że idziemy w kierunku światła, najpierw powoli, ale gdy byliśmy już blisko niego pochłonęło nas. Było ono jaśniejsze niż słońce, ale nie raziło mnie w oczy. Anioł, który był ze mną powiedział „cześć” i zniknął. Płynąłem tak przez chwilę zastanawiając się co się dzieje. Czułem się związany ze wszystkim i czułem, że wszystko jest powiązane ze mną (nie da się tego wyjaśnić). Czułem, że nie jestem sam. Widziałem zbliżającą się do mnie sylwetkę człowieka. Kiedy znalazł się blisko mnie pojawiło się uczucie wielkiej miłości poczucie przynależności, nie ma słów na opisanie tego. Wyobraź sobie siebie w samolocie i nagłe wznoszenie się samolotu w górę. Wtedy się budzisz i masz wrażenie, że to tylko sen. Cieszyłem się, że nie żyję i zastanawiałem się gdzie jestem. Anioł podszedł, stanął po moje prawej stronie i zaczął mówić, ale jego usta się nie poruszały. Słyszałem go w głowie, był moją duszą. Powiedział, że ma mi pomóc znaleźć odpowiedzi na moje pytania i pokazał mi moje życie jak film (to trudne do wyjaśnienia). Moje życie szło od tyłu i myślałem jak źle ono wygląda, chociaż mam tylko osiem lat. Pierwszym obrazem była zła rzecz, którą zrobiłem, było to rysowanie samochodu kluczem. Czułem ból z powodu tych złych uczynków. Pamiętam, że myślałem: „o nie jestem w tarapatach!” Wtedy mój anioł mnie zaskoczył mówiąc: „ nie martw się, to tylko lekcje.” Przypominam sobie jak myślałem: „o rany on może czytać w moich myślach!” To także usłyszał i obdarzył mnie pięknym uśmiechem. Ten film pokazywał sekunda po sekundzie całe moje życie, mogłem odczuć wyniki moich działań. To było jakby wszystko co zrobiłem żyło własnym życiem. Poznałem uczucia i myśli właściciela samochodu, kiedy mówił żonie o porysowanym samochodzie, mogłem też odczuć jej ból i łzy (to nie były dobre uczucia).

Nie pokazał mi jednak tylko złych rzeczy. Pokazała mi też rzeczy, które zrobiłem z miłości. Pokazał mi jak raz zaprzyjaźniłem się z pewnym bezdomnym chłopcem. Zabrałem go do domu. Razem się umyliśmy. Razem jedliśmy, dałem mu kilka ubrań. Mogłem poczuć jak uszczęśliwiłem tym anioła. Powiedział mi, że to są właśnie rzeczy, które naprawdę się liczą, które zmieniają świat na lepsze. Ponieważ moje życie szło od tyłu zobaczyłem siebie w łonie matki. Byłem malutką cząsteczką życia, ale byłem naprawdę żywy. Dzisiaj kiedy widzę kobiety, które dokonują aborcji to chce mi się płakać. One nie rozumieją, że Bóg powierza im to dziecko z ważnej przyczyny, że została ona wybrana przez to dziecko. Nie wiem skąd to wiem, ale po prostu wiem.

Wtedy zatrzymał film i powiedział dwa słowa i wszystko stało się jasne, stało się odpowiedzią na moje pytania. Odpowiedział na nie w mgnieniu oka. Wtedy poczułem tęsknotę za moim życiem. Zacząłem myśleć o swojej matce i mogłem poczuć jej ból, gdy dowiedziała się, że wszyscy jej synowie umarli. Wiedziałem, że mój anioł pokazał mi to , bo to jeszcze nie był mój czas, moja misja nie została jeszcze wykonana. Jaka misja? Jeszcze nie wiem. Nie wiem jak długo to wszystko trwało, nie miałem wtedy poczucia czasu. Opuściłem swoje życie, ale chciałem do niego wrócić. Zobaczyłem jak grałem z przyjacielem w piłkę, jak mama mnie przytula, wiedziałem  słońce i deszcz, rzeczy, które mnie uszczęśliwiały. Wiedziałem, że anioł pokazuje mi to z ważnej przyczyny, ponieważ widząc to wszystko każdy człowiek chciałby do tego wrócić.

Uświadomiłem sobie również po raz pierwszy jak piękna i krucha jest ziemia. Czułem jej oddech, jakby była żywa. Widziałem światła wokół wszystkiego, co żyje, drzewa, kwiaty, trawy, zwierzęta, wybuchy wulkanów i ludzi. Miałem wrażenie, że ludzie mają kontrolę nad wszystkim co żyje. Nie wiem dlaczego, ale anioł powiedział, żebym nie mówił nic nikomu o tym czasie i, że jego wola się objawiła. Powiedziałem: „co?”, ale poczułem szarpnięcie mojej duszy i znowu byłem w swoim ciele. Następną rzeczą, którą pamiętam było uciskanie mojej klatki piersiowej przez innego anioła. Pomagał mi się pozbyć wody z płuc.

Uświadomiłem sobie również po raz pierwszy jak piękna i krucha jest ziemia. Czułem jej oddech, jakby była żywa. Widziałem światła wokół wszystkiego, co żyje, drzewa, kwiaty, trawy, zwierzęta, wybuchy wulkanów i ludzi. Miałem wrażenie, że ludzie mają kontrolę nad wszystkim co żyje. Nie wiem dlaczego, ale anioł powiedział, żebym nie mówił nic nikomu o tym czasie i, że jego wola się objawiła. Powiedziałem: „co?”, ale poczułem szarpnięcie mojej duszy i znowu byłem w swoim ciele. Następną rzeczą, którą pamiętam było uciskanie mojej klatki piersiowej przez innego anioła. Pomagał mi się pozbyć wody z płuc. To wtedy zdałem sobie sprawę, że jestem znowu żywym człowiekiem. Co za cudowne uczucie, chciałabym, aby wszyscy mogli go doświadczyć.

Poczułem się jakbym był pijany, pierwszą rzeczą, którą zobaczyłem było błękitne niebo i znowu mogłem oddychać. Nagle zadaję sobie pytanie: „Gdzie są moi bracia?”. Spojrzałem w prawo i tam byli, wyszli z wody razem ze mną. Dziękuję Ci Boże. Mam łzy w oczach, gdy o tym pomyślę. Bóg Ojciec jest tak dobry dla nas. Potem zobaczyłem ludzi, którzy pędzili ku nam, jedni płakali, inni byli uśmiechnięci, tulili nas do siebie. Byli bardzo szczęśliwi. Jeden z policjantów powiedział przez swoje radio: „znalazłem dzieci, znalazłem je.” Kazał innym przyjść w górę rzeki, bo inni oficerowie szukali nas w dole rzeki, myśleli, że tam byliśmy. Nie mogli uwierzyć, że przeżyliśmy, byliśmy pod wodą dwadzieścia dwie minuty. Personel medyczny, który tam był też nie mógł w to uwierzyć. Chciałem im powiedzieć co się stało, ale nie mogłem mówić. Moje usta się poruszały, ale nie wydawały dźwięku. Popatrzyłem w niebo i przypomniałem sobie, że dałem słowo, że o niczym nie powiem.

Dziś trochę się zacinam przy mówieniu, ale nie dbam o to. O ile wiem Bóg patrzy stale na nas. Nie wiem co jest lepszy być tutaj, czy wiedzieć, że nigdy nie umrzemy Staram się robić wszystko z miłością. Czasem jest to trudne, bo stale żyjemy w niepewności. Ludzie nie widzą kim naprawdę jest Bóg. Ta ich niewiedza, sprawia, że trudno mi ich kochać tak jak powinienem, ale wybaczam im i kocham ich w środku. Bóg i tak wie co myślę i co czuję.

Moi bracia i ja nigdy nie rozmawialiśmy o tym, aż do Bożego Narodzenia w 2007 roku, trzydzieści osiem lat później. Spytałem Marco czy coś pamięta z tamtego wydarzenia. Powiedział mi, że anioła, który kazał mu nic nikomu nie mówić. Tydzień później spytałem, Carltona co się wtedy zdarzyło. Powiedział mi, umarł, ale anioł go uratował. Powiedział też, że widział film. Nie wiem dlaczego, ale nigdy bardziej nie zagłębialiśmy się w ten temat. Myślę, że baliśmy się, że coś się wydarzy ponieważ proszono nas abyśmy o tym nikomu nie mówili. Teraz starzeję się i chcę powiedzieć światu, że Bóg i niebo są bardzo realni. Muszę być bardzo odpowiedzialny, gdy o tym mówię. Nie ja czuję, że jest nam to pisane, lecz moja dusza.

 

Autor: Zuzanna


Komentarze:

  • Monika Serwiak
    2010-05-19 19:17
    Bardzo ciekawy i interesujący temat.Aby było ich więcej życzę.
  • Bangee
    2010-11-24 23:44
    Super! Przeczytałem z zainteresowaniem :)
  • Sara
    2011-12-04 13:41
    takie historie pokazują że śmierć może zaskoczyć i nie jest zła
(wymagany, nie publikowany)
ślub i wesele | photoshop tutoriale